Co z tymi Rudnikami?
W czwartek rano, po ciężkiej połowie tygodnia, zwlekam się z łóżka o 7:30. Standardowe i nieprzytomne zejście na śniadanie, rzut oka na komórkę (straszna przypadłość) i rozpoczęcie spożywania. Zaraz, zaraz. Dwa nowe SMS-y! Oba od mojego instruktora. Pierwszy mówi, żebym zadzwonił przed wyjściem, a drugi: „Latamy”. A przecież dzień wcześniej Dowiedz się więcej





