Domowy symulator lotu – podstawy

Opublikowane przez AskeF w dniu

Domowy symulator lotu - podstawy

(fot.: askef.pl)

Kontynuując poprzedni wpis dotyczący użycia domowego symulatora w szkoleniu, chciałbym dziś ten temat nieco bardziej rozwinąć. Mianowicie (co należy przyznać) w ostatnim czasie spędzam dużo czasu z tą formą „rozrywki”. Z jednej strony dlatego, że cała lotnicza branża siadła i próżno teraz szukać zatrudnienia, a z drugiej strony po to, żeby podtrzymać umiejętności mentalne, oraz żeby się rozwijać.

Korzystając na co dzień z domowego, cywilnego symulatora widać, że to nie tylko zabawa. Bynajmniej. Wirtualna społeczność pilotów bardzo często mnie zaskakuje. Zaskakuje tym, jak profesjonalnie można domową symulację wykorzystać.

Aby jednak rozpocząć swoją przygodę z symulatorem, trzeba się trochę napracować. A w niektórych przypadkach poczynić (czasem znaczne) inwestycje.

1. Niezbędny sprzęt

Niestety, jak to z symulatorami bywa, w kategorii programów komputerowych zajmują pierwsze miejsce pod względem wymagań sprzętowych. Dodatkowo, im nowszy symulator mamy, tym bardziej jest on pamięciowo-, procesorowo-, dyskowo-, grafikożerny. Więc im lepszym (szybszym) komputerem dysponujemy, tym lepiej. Ale nie dajmy się zwieść. Nawet najlepszy/najszybszy sprzęt daje się zarżnąć przy maksymalnych ustawieniach. A wtedy wszystko zawisa i piękny widoczek za oknem kokpitu nie rekompensuje stresu związanego z brakiem możliwości efektywnego sterowania samolotem.

Weźmy dla przykładu najmłodsze dziecko Microsoft’u. Zalecane wymagania dla Flight Simulator 2020 to:

  • Procesor: Intel Core i5-8400 lub AMD Ryzen 5 1500X
  • Karta graficzna: GeForce GTX 970 lub Radeon RX 590
  • Pamięć: 16 GB RAM
  • Dysk: 150 GB wolnego miejsca
  • System operacyjny: Windows 10 (1909)
  • Połączenie sieciowe: powyżej 20 Mb/s

I choć to tylko suche (choć mierzalne) wskaźniki, to problem pojawia się dopiero wtedy, gdy podane wyżej liczby przełożymy na koszty…

Jak słusznie niektórzy pamiętają, byłem bardzo sceptycznie nastawiony do symulatorów komputerowych. Kiedy podjąłem decyzję o wejściu w ten świat nie wiedziałem, czy będzie mi ich towarzystwo odpowiadać. Z tego powodu nigdy nie chciałem specjalnie inwestować w sprzęt bez wewnętrznego przeświadczenia, że ma to sens. Do tego dochodziła jeszcze skomplikowana klawiszologia, obsługa itp., itd.

Moje pierwsze podchody rozpoczęły się z użyciem 5-cio letniego MacBook Pro z 8GB pamięci RAM. Szybko się okazało, że nie jest to demon prędkości, ale… daje się coś zrobić. Oczywiście pod warunkiem, że odbywa się to na minimalnych ustawieniach grafiki, odblasków, tekstur, aliasingu i jeszcze paru innych pobocznych rzeczy. W moim przypadku ograniczyłem również liczbę renderowanych obiektów. W efekcie takich ustawień, na żadnym lotnisku nie było ani jednego budynku terminala. Ale po co komu w symulacji terminal z pasażerami 😉

Pozytywny wniosek jest taki, że aby spróbować wejść w świat symulatorów, wystarczy (z pewnymi ograniczeniami) wykorzystać przeciętnie szybki sprzęt. Co więcej, niektóre firmy udostępniają wersję demo, która umożliwia kilkunastominutowy lot w okolicy jednego z portów lotniczych w Ameryce. Dzięki temu każdy może spróbować, czy ma ochotę na więcej.

A jak się już ktoś wciągnie, to szybko okazuje się, że to, bez czego absolutnie nie da się żyć, to akcesoria.

2. Akcesoria

Dlaczego nie da się żyć bez akcesoriów? Po prostu dlatego, że nie ma to sensu. Przechylanie, czy pochylanie samolotu z użyciem klawiatury lub myszki to jakiś dramat. O sterze kierunku już nie wspomnę. W zasadzie nie wiadomo nigdy w jakim położeniu są stery, ani o ile i czy w ogóle je odchylić. Bardzo podobnie jest z przepustnicą. Sterowanie za pomocą klawiszy 'F-ileś tam' mija się z celem.

Nie mniej jednak na początek istnieje pewne rozwiązanie zastępcze – pad. Zawsze gdzieś się znajdzie jakiś używany pad (najlepiej z manipulatorami proporcjonalnymi), który może stanowić namiastkę „normalnego” sterowania.

A tak na prawdę, to warto zainwestować w coś porządniejszego. Z punktu widzenia kosztów – górnej granicy nie ma. Poważnie. Można zacząć od prostego joysticka, poprzez inspirowany sidestickiem Airbusa, skończywszy na najróżniejszych wolantach wzbogaconych o przepustnice i pedały. Wybór jest na prawdę duży. A dla tych, co limitów nie znają – pełny kokpit. Tyle, że wtedy to już chyba łatwiej kupić sobie samolot na własność.

3. Oprogramowanie

Oczywiście żeby to wszystko miało sens, potrzebne jest jeszcze serce symulatora, czyli oprogramowanie. Nie będę się w tym miejscu wymądrzać i udawać, że mam wiedzę na temat wszystkich dostępnych symulatorów na rynku. Nie mam. Używam X-Plane 11.

Poza XP11 na rynku liczy się jeszcze Microsoft Flight Simulator 2020 oraz Prepar 3D. X-Plane to produkcja z roku 2017 (plus update z 2020), MSFS z września 2020 i najnowsza aktualizacja P3D również z 2020. Na podstawie przeczytanych opinii: MSFS jest niesamowity jeśli chodzi o scenerie, P3D jest najdroższy, zaś X-Plane jest najlepiej oceniany z uwagi na oddanie realizmu (tj. fizyki) lotu. A ponieważ na realizmie najbardziej mi zależało, wybrałem X-Plane w wersji na platformie Steam.

Wszystkie symulatory oferują w wersji podstawowej kilka samolotów. Dla X-Plane są to między innymi: Boeing 737-800, 747-400, Cessna 172 z glass kokpitem lub bez, oraz Beechcraft Baron, B52G Stratofortress i (jak na producenta przystało) Lockheed SR-71. Instalacja nie jest skomplikowana, nawet powiedziałbym, że jest siermiężna, ale przebiega sprawnie. Warto przy pierwszej instalacji wykluczyć globalne scenerie dla całego świata i wybrać tylko ten kontynent, który nas interesuje. Brakujące scenerie można w każdej chwili dograć, a wybranie tylko jednej z sześciu zredukuje wymagane na dysku miejsce z 150GB do około 30GB. O czasie ściągania z sieci nie wspomnę.

Po instalacji możemy zasiąść „za sterami” symulatora przetrawić klawiszologię, ustawienia itp. Dostępny zestaw samolotów jest wystarczający, żeby rozpocząć zabawę i wejść w świat symulacji. Prawdę mówią C172 jest całkiem realna, choć brakuje (co oczywiste) reakcji zwrotnej na sterach.

Poza tym można też popróbować pobawić się warunkami atmosferycznymi i zobaczyć na własnej skórze, jak wygląda start i lądowanie przy minimach lotniskowych. Można także (nawet przy domyślnych sceneriach) popróbować kołowania na  lotniskach kontrolowanych, co może być doskonałym treningiem przed wybraniem się na dane lotnisko w realu.

(Źródło: YouTube.com)

Jednocześnie nie oszukujmy się. Każdy, kto będzie chciał porównać scenerię X-Plane widoczną z okna wirtualnego samolotu z tym, co doświadczamy w realu – srodze się zawiedzie. MS Flight Simulator szczyci się tym, że wykorzystuje tekstury i dane topograficzne pochodzące z Bing Maps. Trójwymiarowa reprezentacja cech świata w FS2020, takich jak rzeźba terenu, drzewa, budynki i woda, jest generowana dzięki usłudze chmurowej Microsoft Azure. Dzięki temu wszystko wydaje się być bardzo realne. Ale żeby nie było wątpliwości – latanie wirtualne dla widoczków – ok. Latanie VFR – nieporozumienie.

(Źródło: YouTube.com)

Dla X-Plane domyślne scenerie są największą piętą achillesową w porównaniu do MSFS. Z. drugiej strony jednak z uwagi na długą historię XP11, mamy do czynienia z ogromną rzeszą użytkowników i developerów kreujących mnóstwo dodatków poprawiających wygląd, bądź usprawniających funkcjonalność. Tym samym dochodzimy do kolejnego ważnego punktu jakim są plug-in’y.

(Źródło: YouTube.com)

4. Dodatki

Jest na prawdę w czym wybierać dla XP11. Rozpoczynając od praktycznie dowolnego typu samolotu, poprzez scenerie, a na rzeczywistej pogodzie skończywszy. I są to zarówno dodatki płatne, jak i darmowe. Z tych darmowych najlepszym jest Boeing 737-800 Zibo mode. Dla mnie jest to absolutny hit. W wielu aspektach ten model samolotu przewyższa komercyjny symulator ALSIM dostępny w LOT, na którym miałem szkolenie MCC. Dbałość o detale, funkcjonalność, działanie automatyki i aerodynamika jest absolutnie pierwszej klasy. Do tego Zibo stale aktualizuje statek powietrzny poprawiając na bieżąco ewentualne błędy zgłaszane przez społeczność.

Dla chcących ściągnąć sobie ten samolot jedna podpowiedź. Zibo dostarcza zawsze bieżącą wersję na dysku Google. Nie ma jednak możliwości ściągnięcia pliku ZIP z tego miejsca. Zamiast tego konieczne jest utworzenie kopii na swoim dysku Google i pobranie go.

Na stronach ZiboMode dostępne są również odnośniki do wszystkich innych niezbędnych dodatków. Są więc malowania dla chyba wszystkich linii lotniczych, radar terenu, zarządzanie wypychaniem z komunikacją głosową, SimBrief (planowanie lotu), czy ZiboUpdater (znakomicie ułatwiający zarządzanie wersjami). Do pełni szczęścia brakuje jeszcze tylko aktualnych map IFR.

I tutaj niestety kończą się bezpłatne dodatki. Oczywiście można latać na bazie nawigacyjnej zawartej w standardowych ustawieniach XP11. O ile się nie mylę, są one aktualne na rok 2017, czyli w skrócie: są nieaktualne. Odpowiedzią jest subskrypcja Navigraph, która integruje się z SimBrief i X-Plane dostarczając bieżące mapy w formacie Jappesen’a. Ostatecznie, za cenę będącą znikomym ułamkiem subskrypcji Jappesen uzyskamy ich mapy z jednym zastrzeżeniem: „nie do użytku operacyjnego”.

Uzbrojeni w komputer oraz joystick z zainstalowanym symulatorem i dodatkami według uznania, możemy zasiąść za sterami wybranej maszyny i rozpocząć przygodę. Prawdziwa zabawa zaczyna się jednak wówczas, gdy wejdziemy w świat społeczności wirtualnej wraz z kontrolowanym ruchem lotniczym.

Ale o tym – następnym razem.

Materiały dodatkowe

  1. Strony symulatorów lotu: MS Flight Simulator, Prepar3D, X-Plane 11
  2. Wersja demo X-Plane 11
  3. 'The best flight sims on PC' według PC Gamer (09.2020)
  4. X-Plane Desktop Manual
  5. Planowanie Lotu – SimBrief
  6. Mapy IFR zgodne z Jappesen – Navigraph
  7. Boeing 737-800 Zibo Mode
  8. Pełny przykładowy lot od startu do lądowania C172 przygotowany przez Sporty’s (Źródło: YouTube.com):


1 Komentarz

olski · 1 marca, 2021 o 14:02

Cześć,
Cieszę się, że przekonałeś się do symulatorów. Pozwolę sobie nie zgodzić się z Tobą w kwestii przydatności FS2020 do lotu VFR. Przygotowywałem się właśnie z FSem do egzaminu na PPL (konwersja z ICAO). Trasa Bielsko – Katowice. Muszę przyznać, że wszystko jest na swoim miejscu – jeziora, drogi, większe budynki, hałdy na śląsku itp. Niestety nieo było kominów, ale to się chyba już zmieniło. W oparciu o aktualną pogodę policzyłem operacyjny plan lotu, zaznaczyłem trasę na mapie i w drogę. To na prawdę działa. Jedyny minus brak komunikacji radiowej z FIS, ale to można sobie samemu 'zasymulować'. pozdrawiam i do zobaczenia na vatsim:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

%d bloggers like this: