Wake turbulence – turbulencja w śladzie aerodynamicznym

Ciekawostka lotnicza (wake turbulence – turbulencja w śladzie aerodynamicznym).
Dziś praktyczny problem do rozwiązania, z którym jako pasażer lotu komunikacyjnego można się spotkać na „przeciążonych” lotniskach takich jak Frankfurt, czy londyńskie Heathrow. Mianowicie podczas kołowania do pasa, kapitan oświadcza, że jesteśmy w kolejce oczekiwania na 10-tym miejscu. Warto zadać pytanie, na które zwykle od kapitana nie dostajemy odpowiedzi, kiedy wystartujemy?
Najpierw trochę teorii. Każdy samolot podczas lotu, z uwagi na różnicę ciśnień pomiędzy dolną, a górną powierzchnią skrzydeł, wytwarza na ich końcówkach zawirowania powietrza. Wspomniane wiry utrzymują się przez pewien czas stanowiąc zagrożenie dla statków powietrznych podążających tą samą ścieżką. W szczególności, takie turbulencje są najbardziej niebezpieczne podczas startów i lądowań samolotów na zatłoczonych lotniskach, na których wykonywane jest stosunkowo dużo operacji w jednostce czasu. Upraszczając zagadnienie, na lotniskach w przestrzeni kontrolowanej, stosowana jest obowiązkowa separacja pozioma. W naszym przypadku, separacja będzie dotyczyć samolotów odlatujących. Nie wdając się zbytnio w szczegóły, stosowana jest separacja czasowa wynosząca 3 minuty pomiędzy kolejnymi startami.

W naszym przypadku, odpowiadając na zadane na początku pytanie, jeśli w kolejce jest 10 samolotów, to wystartujemy po około półgodzinnym oczekiwaniu.
W tej konkretnej sytuacji, która faktycznie miała miejsce, kapitan lotu poinformował na zakończenie lotu, że dzięki liniom Lufthansa, mimo początkowego opóźnienia i tak samolot wylądował o czasie. Nie wspomniał przy tym, że dzięki sprzyjającym okolicznościom przyrody, miał na wysokości przelotowej wiatr w ogon o sile 130 węzłów…
Ale to już temat na osobne rozważania.
0 komentarzy