Stacjonarny zjazd ATPL

Opublikowane przez AskeF w dniu

Airbus A380

„Boeing 737, Airbus A320, ATR-72 – systemy i budowę tych samolotów musicie znać.” Takim stwierdzeniem zakończył się w zeszły piątek stacjonarny zjazd ATPL. Luzik/pikuś – niepotrzebne skreślić!

Po sześciu miesiącach szkolenia zdalnego, podczas którego musiałem się wykazywać pracą własną, a następnie dodatkowych dwu miesiącach, które ten okres wydłużyły z winy organizatora, rozpoczął się wreszcie zjazd stacjonarny. Cała grupa liczy 27 osób i (co muszę przyznać) jest to bardzo ciekawa, międzynarodowa menażeria. Oczywiście większość pochodzi z Polski, ale Warszawa nie przeważa. Mamy również Finów, Turków, Ukrainców i jednego przedstawiciela Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Widać musi się to opłacać nawet wtedy, jeśli doliczymy koszty dojazdu i akomodacji. Nie ma więc co narzekać, jeśli ja przyjechałem do szkoły z Katowic.

Po pierwszym, tygodniowym zjeździe mam kilka przemyśleń, niestety nie zawsze pozytywnych. Przede wszystkim szkolenie trzeba zaliczyć, a obecność na zajęciach jest obowiązkowa. Jest to zrozumiałe z punktu widzenia ULC-owych przepisów i posiadanych przez szkołę certyfikacji. Nie dziwi więc buchalteria związana z kontrolą obecności, która jest dosyć rygorystycznie przestrzegana.

Drugim pozytywnym zaskoczeniem jest to, że zajęcia są prowadzane w języku angielskim, co jest zrozumiałe, jeśli ma się do czynienia z takim międzynarodowym towarzystwem. Z drugiej strony poziom tego języka pozostawia wiele do życzenia, choć dla niektórych może to być zaletą 😉

I na tym pozytywy niestety się kończą.

Z innych kursów ATPL (organizowanych chociażby na Muchowcu) wiem, że zajęcia są prowadzone przez różne osoby, które są w miarę najlepsze w swoich dziedzinach. W przypadku mojego kursu, całość jest prowadzona przez jedną osobę. I może nie miałbym nic przeciw temu, gdyby nie to, że najczęściej powtarzanym stwierdzeniem w kierunku naszej grupy jest to, że niczego nie potrafimy. Jeśli porównamy nasze doświadczenia z prowadzącym, to jest to oczywiste, ale jako tekst motywacyjny, nie bardzo się  sprawdza. W swoim życiu miałem do czynienia z wieloma wykładowcami, a w swej pracy wielokrotnie samodzielnie prowadziłem szkolenia komercyjne. Prezentowany rodzaj motywacji jest najgorszym, jaki można użyć… Nie zrozumcie mnie źle, nie chcę tu w jakikolwiek sposób podważać kompetencji, wiedzy i doświadczenia naszego wykładowcy, ale sposób prowadzenia zajęć nie jest (nazwijmy to bardzo delikatnie) optymalny.

Coż, trzeba to jakoś przeżyć. Nie mniej jednak nasuwają się tutaj wnioski, które różnią się od tych, które przytaczałem poprzednio. Chodzi mianowicie o optymalny czas odbycia szkolenia ATPL, jego długości i następujących po tym egzaminów. Ponieważ, jak się okazuje i tak trzeba będzie poświęcić mnóstwo czasu na samodzielne przyswojenie wiedzy lotniczej oraz  nauczenia się rozwiązywania testów, trzeba zrobić to szybko i sprawnie. A trzeba stwierdzić, że pytania testowe są często zupełnie oderwane od rzeczywistości.

W efekcie moją aktualną rekomendacją jest wzięcie udziału w kursie off-line 3 miesięcznym (to się da zrobić), następnie 2-tygodniowy kurs stacjonarny i zdawać egzaminy w ULC-u. A wszystko najlepiej zaraz po PPL. Drugi i trzeci element tej układanki jeszcze w trakcie i przede mną.

Kategorie: ATPL

10 Komentarzy

Marcin · 18 grudnia, 2017 o 18:19

Witaj,
jaka szkoła proponuje ten 3-miesięczny off-line-owy + 2 tygodniowy stacjonarny kurs?
Pozdrawiam

    admin · 18 grudnia, 2017 o 18:29

    Ventum Air na lotnisku Babice: http://www.ventumair.eu

      Marcin · 18 grudnia, 2017 o 19:01

      mógłbyś podrzucić jakiś adres e-mailowy na który można korespondować w mniejszym gronie?

soonsa · 22 grudnia, 2017 o 20:00

Czyli po zdaniu egzaminów na PPL zaczynać od razu kurs offline, następnie stacjonarny i egzaminy? Nie trzeba zdawać niczego pomiędzy egzaminami na PPL, a na ATPL? Kiedy planujesz egzaminy? Jaki mniej więcej czasu zaplanowałeś na naukę wszystkiego do ATPL i czy udaje Ci się to zrealizować?

    admin · 23 grudnia, 2017 o 23:17

    Myślę, że warto i optymalnie jest podejść do kursu ATPL zaraz po PPL (prawo pozwala i żadne dodatkowe egzaminy nie są wymagane). Poza tym nie musi to być kurs off-line. Choć taki akurat wybrałem, to warto posprawdzać, czy czasem w okolicy jakaś szkoła nie organizuje ATPL-a. W trakcie kursu ATPL i podczas zdawania egzaminów trzeba budować nalot, a przy okazji „zrobić” VFR NOC. Potem trzeba znaleźć czas na angielski lotniczy. O dalszych krokach pisałem tutaj.
    Zakładam zdanie egzaminów w ciągu pół roku, ale czy to się uda, zobaczymy.

      soonsa · 25 grudnia, 2017 o 02:34

      Właśnie nie wiem co najlepiej będzie zrobić, jestem z Trójmiasta, a niestety Aeroklub Gdański nie ma w ofercie jak na razie szkolenia na ATPL-a. Dodatkowo jestem uwiązana, bo studiuje w Gdyni, wiec nie mogę sobie pozwolić na dalsze wyjazdy. Bardzo fajnie, ze blogujesz tutaj, przeczytałam wszystko od dechy do dechy i mam nadzieje, ze po zrobieniu wszystkich licencji nie zostawisz nas, jak wielu innych kolegów 🙂 Życzę wesołych i zdrowych świat oraz dobrych pogód, aby dało się polatać jeszcze w tym roku!

        admin · 25 grudnia, 2017 o 13:48

        Proponuję Ci sprwdzić jeszcze szkołę w Watorowie – nie tak bardzo daleko z Trójmiasta. Niestety nie wiem, czy robią tam ATPL-a.
        Jeśli chodzi o blogowanie lotnicze, to faktycznie z tego co obserwuję, na palcach jednej ręki można policzyć… Może to trochę dlatego, że w blogosferze, to raczej niszowy temat, a może dlatego, że trzeba jednak na tą aktywność poświęcić trochę czasu, którego zwykle każdemu brakuje. I choć ostatnimi czasy wpisy nie pojawiały się regularnie, to na pewno nie zamknę bloga po uzyskaniu licencji. Choćby dlatego, że wtedy dopiero będzie ciekawie!
        Wesołych Świąt!

          soonsa · 25 grudnia, 2017 o 21:13

          To znakomicie słyszeć takie wieści, że nie zamierzasz zawieszać działalności bloga wraz z uzyskaniem wszystkich licencji. Bardzo ciekawie piszesz, więc czekam z niecierpliwością na dalsze wpisy 🙂
          Przejrzałam stronę Watorowa i wydają się poważnym i prężnie działającym ośrodkiem. Co fajne, szkolą do ATPL-a, więc może nie byłoby złym pomysłem zrobić tam resztę licencji po PPL-ce.
          Chciałabym jeszcze się dowiedzieć dlaczego polecasz ich szkolenie, tzn. miałeś może z nimi do czynienia bądź słyszałeś dobre opinie po szkoleniu od kolegów?

          admin · 25 grudnia, 2017 o 22:50

          Mój instruktor ich polecał, tylko że dla mnie jest to za daleko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: